WYCHOWANIE MOCY

Nie przypadkowo w słowie przemoc jest zawarta moc, podobnie jak w słowie niemoc. One odnoszą się do mocy, do takiego rodzaju energii, która powoduje, że mamy wpływ na swoje życie, na jakość przedsięwzięć, na relacje i bliskość. Też daje możliwość rozwoju i poczucie szczęścia. Moc jest wykalibrowana przez D. Hawkinsa powyżej 200 – a więc powoduje, że życie się porządkuje, a w miejsce przemocy, wstydu, bezradności czy złości pojawia się akceptacja, ochota czy miłość. To są wartości, które zmieniają świat, a życiu człowieka nadają sens (por. Siła czy moc, D. Hawkins).

Porozumienie bez Przemocy (ang. Nonviolent communication, NVC) pomaga poznać te obszary, w których stosujemy przemoc (ang. power over, czyli korzystamy z przewagi lub ją sobie zapewniamy, np. karami, krzykiem, wykorzystując stanowisko czy siłę fizyczną), te, w których stosujemy niemoc (ang. power under, czyli poddajemy się, z bezsilności, bezradności, z powodu niższego stanowiska, dla wygody czy świętego spokoju) oraz te, w których mamy moc (ang. power with). Oczywiście Marshall Rosenberg, twórca NVC, zalecał stosowanie mocy i jednocześnie podkreślał, że zawsze mamy wybór i możemy zachować się tak, jak w danej chwili chcemy. Moc to postawa, która niesie pokój, rozwiązania pasujące obu stronom, wzajemne zrozumienie, zacieśnienie więzów, relacji, bliskość. Z poziomu mocy możemy działać zarówno w pracy, w stosunkach z sąsiadami, przyjaciółmi, jak i w domu.

Moc to intencja bycia w takiej relacji z dziećmi, że obie strony nie tylko są ważne, ale też wyraźnie to czują, wiedzą, że ich zdanie się liczy i że nikt ich do niczego nie będzie zmuszał. Wychowanie mocy to bycie z dziećmi, w szacunku i uważności. Z delikatnością, powolnością, zrozumieniem i miłością.

I tu zaczyna się problem, bo w codziennym życiu intencje to jedno, a realia – to drugie. Jak przebrnąć przez te wszystkie trudne sytuacje, kiedy dziecko nie chce myć zębów, nie chce wyjść, ubrać się, przerwać zabawy, opowiedzieć o czymś ważnym, przywitać się, przeprosić – mamy tak wiele oczekiwań, a w głowie tak wiele obrazów idealnego dziecka, że wystarczy jedna krótka chwilka i tracimy panowanie nad sobą. A gdy zaczynamy syczeć, krzyczeć albo się boczyć – to używamy przemocy. Czyli wykorzystujemy to, że jesteśmy starsi, że dzieci są od nas zależne, po to, by uzyskać to, co chcemy.

Potrzeby mocy

Wejdźmy z powrotem do strefy mocy. Marshall Rosenberg uczył, że za każdym zachowaniem stoi potrzeba. Potrzeby są uniwersalne, czyli wspólne wszystkim ludziom na ziemi i są przejawem życia, które jest w nas. Potrzeby nie znikają, jeśli ich nie zaspokoimy, to narastają w nas trudne uczucia – frustracja, lęk, bezsilność i podobne. Potrzeby odnoszą się do kilku sfer, na przykład: fizycznej (jedzenie, picie, sen), autonomii (wolność, możliwość wybierania swoich celów i dróg do ich realizacji), kontaktu ze sobą (kreatywności, rozwoju, wyzwań), kontaktu z innymi (wspólnoty, akceptacji, bycia zrozumianym), kontaktu ze światem (harmonii, humoru, piękna, zabawy). Ich zauważenie i zrozumienie pomaga nam spotkać się z dzieckiem w strefie mocy.

Prawdziwa równość, moc pomaga nam uzyskiwać takie rozwiązania, wpływać na siebie nawzajem, by obie strony były zadowolone, miały poczucie, że są ważne i brane pod uwagę. S. Covey mawiał: wygrana-wygrana, albo nie robimy interesu – i to jest właśnie kwintesencja mocy. Obie strony mają poczucie, że wygrywają! Takie relacje są typowe dla współzależności (zamiast zależności), gdy się dopełniamy i tworzymy efekt synergii.

Ale czy to możliwe z dziećmi?

Przecież dzieci nie wiedzą, jak się zachowywać i musimy im pokazywać normy społeczne – to częsta obawa i ja bardzo doceniam rodziców, którym zależy na tym, by ich dzieci potrafiły się odnaleźć w świecie, dobrze korzystać z możliwości, jakie niesie życie. Jednocześnie, jeśli zobaczymy potrzeby zarówno rodzica, jak i dziecka i damy sobie przestrzeń na poszukiwanie takich pomysłów na ich zaspokojenie, które będą dobre dla wszystkich – to tworzymy wychowanie mocy. A właściwie rodzicielstwo mocy!

Możemy, zamiast krzyczeć czy frustrować się, że dzieci nas nie słuchają pochylić się nad nimi z miłością i spojrzeć nowymi oczami: czego potrzebuje rodzic i czego potrzebuje dziecko. Jeśli zależy nam, by szybko wyjść z domu do szkoły i pracy, a dziecko wygląda, jakby nie słyszało, to możliwe, że rodzic potrzebuje: dotrzymywać umów, akceptacji (w pracy, ze strony kolegów i przełożonych), łatwości, bycia usłyszanym (przez dziecko). Strategią na zaspokojenie tych potrzeb jest szybkie wyjście z domu (i komunikacja z dzieckiem). Zauważmy, że rodzic może wymyślić nową strategię, która pozwoli mu zaspokoić te potrzeby.

Dziecko natomiast potrzebuje zabawy, ale także np. wyboru (chce samo podejmować decyzje), harmonii (chce spokojniej kończyć zabawę i wolniej przechodzić do nowej aktywności), spokoju („lepszej” atmosfery przy ubieraniu), bycia usłyszanym (że chce inaczej niż rodzic i ono również ma swoje ważne potrzeby), bycia zrozumianym. A być może jeszcze inne. Jego strategią jest siedzenie przy klockach w samych majtkach i brak reakcji na słowa rodzica.

Czy da się to pogodzić z mocą? Da się. Najważniejsza jest intencja – że my chcemy mieć w domu moc. Że naprawdę chcemy uwzględniać potrzeby wszystkich stron. Jeśli tak, to rodzic może najpierw wziąć trzy wdechy i uświadomić sobie, że teraz tak bardzo potrzebuje tego dotrzymywania umów, łatwości itd., a potem spokojnie obdarzyć empatią dziecko (czyli je dobrze usłyszeć, być z nim w jego rzeczywistości i zgadywać jego potrzeby). Następnie poszukać nowego rozwiązania. Najlepiej wspólnie. Ja zwykle mówię do moich dzieci, że nie mam pomysłu, jak możemy się bawić i jednocześnie wyjść do samochodu, ale może oni mają propozycję? A może zrobimy wyścigi? A może chcą założyć but na głowę? O, nie da się! No to może na nogę? W radosnej atmosferze jest mi znacznie łatwiej.

Nie próbuję odwracać uwagi, tylko staram się usłyszeć, czego dziecko konkretnie teraz potrzebuje i jednocześnie odpowiedzieć na tę potrzebę nową strategią. Równie dobrze mogłabym posiedzieć 5 minut przy tych klockach, a z samochodu zadzwonić i uprzedzić, że będę po czasie. Czasami to wystarczy! Oczywiście czasami jestem tak zafiksowana, że ja teraz po prostu muszę wyjść, że brakuje mi przestrzeni, by zobaczyć w tym siebie i dziecko. Jednak staram się potem wracać do mocy, bo moc jest naprawdę mocna!


Emilia Kulpa-Nowak dziennikarka i trenerka, uczestniczka wielu zaawansowanych kursów NVClab.pl (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy) i absolwentka studiów NVC, założycielka i przez kilka lat prowadząca portal dzielnicarodzica.pl, autorka tekstów oraz książki dla rodziców. Tworzy NVCLab.pl, gdzie prowadzi i organizuje szkolenia. Pisze teksty i prowadzi szkolenia dla Wydawnictwa Virgo. Pasjonatka książek i wiedzy. Żona i matka.

Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB Estilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu Estilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress