Poszukiwacze zdrowia… początki

Jesteśmy otoczeni mieszaniną zabobonów z marketingowym zawrotem głowy. To tworzy ogromny informacyjny szum. Informacje z różnych źródeł są sprzeczne. Jak odsiać dobre ziarno od plew? Jak wyłuskać prawdziwe perły dobre dla zdrowia? Nie ma na to jednej metody, ale trzeba znaleźć swoją ścieżkę.Szlachetne zdrowie… ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił.” Tym kolażem mądrości naszych wielkich poetów chciałem podkreślić, że zdrowie to wyjątkowo cenny dar.

Wiele osób nie myśli o tym w ten sposób. Większość zajmuje się nim dopiero wtedy, kiedy organizm zaczyna chorować. Nie czekajmy aż tak długo – warto być mądrym Polakiem „przed szkodą” i zająć się zdrowiem już dziś.

Co nam może w tym pomóc w zachowaniu dobrego zdrowia? – na pewno nie wykupienie sobie dobrego ubezpieczenia zdrowotnego. Weźmy odpowiedzialność za swoje życie. Jeśli nie MY, to kto to zrobi za nas? Może państwo, media lub firmy farmaceutyczne? Prawda jest taka: jak umiesz liczyć, licz na siebie. Jak znaleźć swoją drogę do zdrowia? Czy jest jakieś jedno miejsce w którym jest pełnia wiedzy: komu ufać, wierzyć? Niektórzy mówią – najważniejsza jest tradycja. Zasady przekazywane z pokolenia na pokolenie (tzw. mądrość ludowa lub tradycyjna medycyna”) nie do końca pasują do dzisiejszych warunków, bo mamy inne jedzenie, inną wodę i styl życia. Czy może ufać reklamom? No cóż… wiecie sami, jak to bywa z tą etyką działania firm.

Co możemy zrobić? Można zostać tzw. poszukiwaczem zdrowia. Podobnie jak pionierzy Dzikiego Zachodu szli w nieznane i z determinacją i wiarą przepłukiwali piaski złotonośne w poszukiwaniu złotych bryłek, tak i ja przez ponad 20 lat weryfikowałem (także eksperymentując na sobie…) różne teorie, narzędzia, diety i terapie, które w założeniach powinny nam służyć zdrowotnie. Poszukiwanie zdrowia to przygoda na całe życie, która nigdy się nie kończy, bo nie mamy go danego na zawsze. Chciałbym podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami, jakimi kierowałem się na mojej drodze. Dzięki nim mogłem sformułować „10 kroków do idealnego zdrowia”, które propagujemy m.in. podczas warsztatów E!stilo Akademia Wellness. Zauważyłem, że wiele osób, stosując tę wiedzę, szybko zmieniło swoje życie na lepsze oraz odzyskało dobre samopoczucie.

Ale wracając do moich poszukiwań – jak wybierać produkty, terapie czy urządzenia? Skąd wiadomo, że dobrze działają i jak nie narażać się na duże ryzyko? Eksperymentowanie jest zatem konieczne. Ruszajmy w podróż na poszukiwanie najcenniejszych skarbów.

„Zasady poszukiwacza zdrowia”

Mniej znaczy lepiej. Czytać etykietki. Im krótsza lista składników, im bardziej naturalne komponenty, tym lepiej. O tym piszą nawet tabloidy w Polsce… Faktem jest, że według badań, Polacy są jednym z narodów świata, który najbardziej sobie ceni naturalność produktów i czyta wnikliwie etykietki.

Samoedukacji nie ma końca – korzystaj co najmniej z kilku źródeł, zanim podejmiesz decyzję. Wybieraj samodzielnie, nie kieruj się tylko opiniami tzw. autorytetów. Na szczęście po raz pierwszy żyjemy w czasach, kiedy dostęp do informacji jest tak powszechny. Czytaj badania naukowe, artykuły porównawcze, rozmawiaj z terapeutami czy po prostu z innymi użytkownikami. Ale na koniec wybieraj samodzielnie, kieruj się tzw. zdrowym rozsądkiem.

Stosuj „okres kwarantanny”. Jak trafisz na jakieś super zdrowotne nowości, poczekaj aż życie, rynek, ludzie, trochę zweryfikują ten produkt. Wiele przebojów leczniczych wchodziło do Polski ze świata szczególnie w formie sprzedaży przez tzw. MLM-y, czyli marketing sieciowy. Sprawdź, jak długo ten produkt jest na świecie, jakie ma opinie w Internecie i zobacz, jak będzie radził sobie w Polsce, zanim zaczniesz go używać. Poczekaj, aż usłyszysz o tym produkcie nie tylko od jednego znajomego, który się nim zachwycił. Jednocześnie pamiętajmy, że wiele produktów MLM-owych to naprawdę wysokiej jakości prozdrowotne rozwiązania, których twórcy po prostu chcieli zachować niezależność i dlatego zdecydowali się na taką formę dystrybucji, także podchodźmy do nich z otwartością i szacunkiem.

Zasada ostrożności – jeśli nie jesteśmy pewni, lepiej coś wyeliminować niż używać dalej, zamykając oczy na sygnały ostrzegawcze, jakie płyną do nas z otoczenia. Dla przykładu – mikrofalówka. Słyszało się to tu, to tam na temat jej ewentualnej szkodliwości, że pokarmy, które są przez nią przetworzone, nam nie służą. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego jest szkodliwa i nawet nie chciało mi się w to wnikać, ale jednak wiele lat temu postanowiłem zupeł- nie zrezygnować z usług kuchenki mikrofalowej. Nie miałem jej nigdy w domu, a także unikałem posiłków odgrzewanych w mikrofali w barach. Robiłem to tak po prostu… dla ostrożności. No i chyba dobrze zrobiłem. Teraz po latach poszukiwań o zdrowiu rozumiem, dlaczego tak przygotowane jedzenie jest dla nas niezbyt dobre. Oczywiście, że nawet regularne używanie mikrofalówki od razu nie wywoła żadnej choroby, ale ziarnko do ziarnka… Po co osłabiać swój organizm?

Z udowodnieniem oddziaływania mikrofalówki jest trochę tak, jak z badaniami nad szkodliwością GMO. Wszystkie badania na zwierzętach jedzących GMO, dotychczas były prowadzone nie dłużej niż 90 dni. Służyły temu, aby udowodnić, że GMO jest „dobre”. Dopiero słynne niezależne badanie prof. Seralliniego opublikowane w 2011 r. zostało przeprowadzone na przestrzeni 2 lat,co dopiero mogło wykazać długookresowe oddziaływanie GMO na organizm. W ten sposób wyszło szydło z worka. Okazało się, że szkodliwe oddziaływanie zaczyna się ujawniać dopiero od 4 miesiąca, a stopień ryzyka zdrowotnego GMO jest bardzo wysoki!

Kampania marketingowa za duże pieniądze? Bądź ostrożny z takim produktem. Weźmy np. margarynę, jeden z najbardziej reklamowanych produktów. Podsumowując plusy i minusy – nie jest to tłuszcz zbyt pozytywny z punktu widzenia naturalnego zdrowia. Z wielu powodów. Po pierwsze jest bardzo daleki od natury – to produkt wysoko przetworzony z użyciem metod przemysłowych, także procesów chemicznych. Z tego powodu niektóre z nich zawierają zanieczyszczenie metalami cięż- kimi (np. niklem) używanym do produkcji i mają w składzie tzw. tłuszcze trans. Nie chciałbym się tu rozpisywać na ten temat – o tłuszczach trans jest głośno w mediach dopiero od kilku lat, odkąd zostało zakazane powszechne ich stosowanie w USA, ze względu na szkodliwe oddziaływanie na wiele narządów w ciele człowieka.

No dobrze – ale czym smarować chleb, skoro w maśle czyha na nas ten straszny, śmiercionośny cholesterol…, a to jest wielka pułapka marketingowo-naukowa. Przez 40 lat przekonuje się nas, że to właśnie cholesterol jest główną przyczyną chorób serca i zawałów i na szeroką skalę zwalcza się jego obecność w naszych żyłach. No cóż, przyznaję, że sam nawet tak swego czasu myślałem i w to wierzyłem. Wiele 16 ważny temat lat poszukiwań zajęło mi odkrycie prostego faktu, że cholesterol jest integralnym składnikiem naszego organizmu – bez niego po prostu nie ma życia – i jego obecność w naczyniach krwionośnych jest związana z potrzebą ich naprawy i wzmacniania. Istnieje już wiele nowych badań zaprzeczających tezie o szkodliwości cholesterolu.

Ufaj sobie i swojej intuicji.

Genialnym testerem jakości produktów jest świadomy i oczyszczony organizm człowieka – nie ma lepszej metody. Np. połykamy kęs jedzenia i po chwili „czujemy”, czy on jest dla nas dobry czy nie. Naukowe testy, parametry i porównania są bardzo pomocne przy weryfikacji, jednak nie uwzględniają tego, że każdy człowiek jest inny. Jesteśmy niepowtarzalną kombinacją, mieszanką czynników i tylko nasz organizm wie najlepiej, czy coś nam służy.

No dobrze, a co zrobić, jeśli po zjedzeniu / wypiciu czegoś albo po jakiejś terapii nasza intuicja nie mówi nam NIC? Jakaś jest taka cicha, wycofana i małomówna… i nie podaje żadnej opinii. Albo co gorsza, daje nam zupełnie błędne podpowiedzi. Wiele osób tak właśnie ma i nie rozumie w ogóle hasła: „słuchaj siebie, kieruj się intuicją”.

– Po pierwsze nie martwmy się – każdy ma intuicję i wrażliwość, to wrodzone cechy i nikt nam tego nie może zabrać. Natomiast są różne powody tego, że nie odbieramy właściwych sygnałów. – Może jeszcze nie nauczyliśmy się słuchać Siebie… to proces dla niektórych trwający wiele lat, który polega na nawiązaniu kontaktu z samym sobą, aby skutecznie używać tej umiejętności w życiu.

– Po drugie – nasza zdolność analizy jest zakłócona przez jakieś przeszkody. Organizm może być np. zanieczyszczony przez różne obciążenia / patogeny, które zaburzają „widzenie spraw takimi, jakimi są”. Jeśli posiadamy w sobie nadmiar kolonii grzybów o wdzięcznym imieniu Candida,wówczas nie będziemy w stanie dostrzec tego, że jedzenie białego cukru nam szkodzi. Możemy przeczytać dziesiątki artykułów, analiz i słuchać przestróg ekspertów o tym, jak bardzo toksyczny jest biały cukier – ale nie będą w stanie one nas przekonać. Biorąc kolejny kawałek ciasteczka, nie będziemy odczuwać żadnego negatywnego wpływu – jedynie niebiańską przyjemność. Candida żyje z nami w symbiozie od zawsze i generalnie jest bardzo pożyteczna, ale u wielu osób rozrasta się nadmiernie. Wówczas to nasze grzyby wołają: daj mi więcej cukru, cukier jest dobry. To potrzeby tego grzybka stają się zintegrowane z naszymi i dlatego nie odczuwamy tego, co dla nas dobre.

Natomiast osoba, która przejdzie dłuższy proces oczyszczający (detoks, panchakarmę ajurwedyjską, dietę owocowo- -warzywną itp.), albo zrobi kompleksową terapię usuwania pasożytów/patogenów, będzie miała znacznie większą świadomość. Jej organizm stanie się bardziej wyczulony i wrażliwy. Taka osoba, po okresie oczyszczania zje swoje pierwsze ciasteczko, odczuje na pewno, jak negatywnie działa na nas cukier. Potwierdziły mi to przykłady setek osób, które tego doświadczyły.

Dlatego też chwała wrażliwcom! Przez wiele lat byłem zły na swoją wrażliwość. Nigdy nie mogłem jeść lub pić tego „wszystkiego, co inni”. Teraz rozumiem, że to jest dar. Wrażliwy układ pokarmowy to po prostu świetny tester jakości pożywienia.

Autor: Krzysztof Mencel, Ekspert E!stilo Magazine, trener programów rozwoju personalnego dla firm i osób indywidualnych, coach zdrowia, pasjonat ekomedycyny i ekofitness, znawca naturalnych terapii zdrowotnych. Od 20 lat poszukuje harmonii w życiu, recepty jak połączyć sferę biznesu ze zdrowym stylem życia i rodziną. Twórca i promotor innowacyjnej metody „10 kroków do idealnego zdrowia”


Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress