Pierwszy raz zobaczyłam go w telewizji w programie przyrodniczym. Potem spotkaliśmy się przed sklepem. Rozerwała mu się torba, więc pomogłam mu pozbierać zakupy z chodnika. Przez jakiś czas zarabiał wierceniem dziur, ale dziury zaczęły mu się śnić po nocach. Ma na imię Stefan. Jesteśmy przyjaciółmi. „Najbardziej codzienna codzienność i kompletny odlot” – tak szwedzki recenzent podsumował tę książkę. Nic dodać, nic ująć. Eva Lindström bez mrugnięcia okiem potrafi opowiadać najbardziej absurdalne historie osadzone w najpospolitszej zwyczajności.

Wydawnictwo Zakamarki

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress