Piękna skóra na diecie

Przechodzisz na dietę. Pieczołowicie układasz jadłospis, trzymasz się planu żywieniowego, czasem ćwiczysz, by wzmocnić efekty. Mijają tygodnie, ważysz dokładnie tyle, ile chciałaś. Jesteś szczęśliwa.

Albo inaczej: nigdy nie byłaś na diecie. Zawsze szczupła, świetna przemiana materii. Chwalisz się tym, że możesz bez wyrzutów sumienia zjeść pizzę i hamburgera, a waga i tak stoi w miejscu. Tym lepiej dla ciebie, bo za sportowym trybem życia nie przepadasz. Kto by się przejmował, jeśli cała szafa wypełniona jest ubraniami w rozmiarze S? Jesteś szczęśliwa.

Do czasu aż nie zdejmiesz ubrania. Przy odrobinie szczęścia możesz nie zobaczyć niczego niepokojącego. Wystarczą jednak trochę słabsze geny, byś w obu przypadkach stała się „skinny fat”. Niby szczupła, ale nie do końca atrakcyjna. Niby idealna, ale tylko w połączeniu z odpowiednim strojem. A przecież nago też wypadałoby wyglądać dobrze. To dlaczego nie wyglądasz? Wszystkiemu winny jest nadmiar tkanki tłuszczowej lub – w przypadku intensywnego odchudzania – skóry, która nieodpowiednio traktowana, szybko traci jędrność. To właśnie sprężystość skóry jest, na równi z kilogramami, kluczem do zdrowego wyglądu. Ale „skinny fat” o tym nie wiedzą. Jedzą tyle, ile chcą, lub stosują drakońskie diety, zwracając uwagę jedynie na obwody poszczególnych partii ciała. Idealna sylwetka nie pociąga jednak za sobą dobrze odżywionego, również od zewnątrz, organizmu.

Prysznic i etykietka

Jędrność tracimy przede wszystkim przez brak odpowiedniego nawilżenia i to ono powinno być naszym podstawowym zadaniem w pracy nad zdrową sylwetką. Oprócz odpowiedniej ilości płynów i zrównoważonej diety warto, zadbać o nie od zewnątrz. Zaczynamy dostrzegać zaczerwienienia, wysypkę, siatkę zielonkawo-niebieskich żyłek, drobne białe łuski lub – zwłaszcza po depilacji – podrażnienia, które nie znikają po kilku godzinach. Jeśli do tego dodamy o dietę, utrata jędrności jest tylko kwestią czasu. Bardzo łatwo można jej jednak zapobiec.

Troskę o skórę można zacząć od najprostszego, czyli kąpieli. Nic tak nie pobudza jej komórek do działania jak orzeźwiający, chłodny prysznic. Naprzemiennie stosowany strumień ciepłej i zimnej wody będzie dla niej dobrą stymulacją i wstępem do dalszych działań. Równie ważny jest regularny peeling – martwe warstwy naskórka blokują dostęp do tych, które faktycznie wymagają odżywienia. Po nim, zamiast nawilżać, warto poświęcić chwilę na… zdystansowanie się do marketingowego szumu, jaki wokół kremów, balsamów, mleczek i olejków wytwarzają ich producenci.

Zasada numer jeden – po spojrzeniu na reklamę i kolorowy front opakowania odwracamy je i szukamy INCI, czyli składu. Pozwoli nam ocenić, co w kosmetyku faktycznie odżywia, a co sprawia, że aby uzyskać pożądany efekt, musimy kupić kolejny kosmetyk. Na pierwszy ogień odrzucamy zdecydowaną większość mydeł i żeli pod prysznic – zawarte w nich detergenty, gwarantujące gęstą pianę, są tymi samymi, które znajdziemy w składzie płynów do naczyń czy koncentratów do mycia podłóg. Balsamy, kremy i olejki – tutaj uważajmy zwłaszcza na olej mineralny i parafinę, które zamiast nawilżyć, zostawią na skórze tłustą warstwę. Ta nie tylko utrudni jej oddychanie, ale też uniemożliwi wchłanianie innych kosmetyków.

Natura zamiast reklamy

Gdy już z pustym koszykiem opuścimy kolejną drogerię, możemy ze spokojnym sumieniem i pełnym portfelem kontynuować dietę, a przy okazji skorzystać z naturalnych sposobów dbania o skórę. Poza prysznicem i złuszczaniem, do którego wystarczy choćby nieśmiertelny peeling kawowy, z pomocą przyjdą nam olejki (migdałowy, oliwa z oliwek) i gęste, surowe masła (shea, kakaowe). Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zbyt tłuste i treściwe, jednak nad mineralnymi mieszankami mają tę przewagę, że wnikają w skórę w całości, pozostawiając ją jędrną i sprężystą. Jak je stosować? Zarówno przed kąpielą, jak i po niej – w tym pierwszym przypadku trzeba jednak pamiętać, by po prysznicu lub pobycie w wannie pozbyć się resztek wody, dociskając ręcznik do ciała, a nie pocierając go. Grubszą warstwę nawilżaczy nakładajmy na noc, otulając się później w bawełniane (a nie poliestrowe) piżamy. Nie zapominajmy też o porankach! Dobry składnik natłuszczający najlepiej mieć zawsze przy sobie latem to woda w sprayu.

Wydaje się niemożliwe i czasochłonne?

Wszystkie te operacje nie trwają dłużej niż kilkanaście minut dziennie i nie będą kosztowały więcej niż kilkadziesiąt złotych. A dla tych, którzy na koniec roku chcą wyglądać olśniewająco, staną się świetnym uzupełnieniem każdej diety.


Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress