Minimaliści jak znaleźć czas i wolność

Wiele pisze i mówi się o minimalizmie. Co stoi za tym słowem? „Słownik Języka Polskiego” podpowiada: „ograniczenie do minimum potrzeb, wymagań, dążeń itp”. Czy ludzie, którzy uczynili z minimalizmu swój styl życia, zgodziliby się z taką definicją? Sądzę, że nie. Przekonany minimalista nie skupia się na tym, czego się wyrzekł, ale na tym, co zyskał.

„Gdy kreśliłem te słowa, a raczej większą ich część, żyłem samotnie, w głębokim lesie, półtora kilometra od najbliższego człowieka, w domu który sam zbudowałem na brzegu jeziora, żyją wyłącznie tym i z tego, co mogłem zdobyć własnymi rękoma”. Tak Henry David Thoreau, myśliciel, poeta i być może pierwszy z minimalistów zaczyna swoje sławne dzieło „Walden”. Słowa i emocje, które poznajemy w tej próbce są unikalne; chęć odcięcia się od nowoczesnego świata, chęć powrotu do życia prostego

Dla jego przyjaciela od czasów szkoły podstawowej i drugiej połowy duetu Minimalistów, Ryana Nicodemusa, otrzeźwienie przyszło kilka miesięcy później – w dniu, gdy stracił pracę. Nagle odczuł absurdalność i arbitralność świata, w którym funkcjonował. Nie miał życia poza pracą. Nie miał pasji poza zarabianiem. Nie miał żadnej tożsamości poza swoim stanowiskiem i społeczną pozycją, jaką gwarantowało. I nie miał teraz innego wyjścia, jak wymyślić siebie i swoje życie na nowo. Podobnie jak Joshua, pozbył się większości zbędnych rzeczy. Zaczął podróżować, spędzać więcej czasu z bliskimi. Odkrył, że mając mniej i wydając mniej, można także mniej pracować. Zatrzymując się w tańszym hotelu, można dalej zajechać. Poświęcając czas i uwagę ludziom, których nie dostrzegaliśmy i sprawom, które zaniedbywaliśmy, można więcej doświadczyć.

To właśnie te doświadczenia stały się przedmiotem bloga „The Minimalists”, który Ryana i Joshua założyli w 2010 roku. Pisane przez nich eseje i porady dotyczące minimalizmu mają dziś przeszło 2 mln czytelników i nic nie wskazuje na to, by liczba to miała się zmniejszyć. Wspólnie napisali i wydali także cztery książki, w tym bestsellerową „Everything that remains” – poruszającą, głęboko osobistą opowieść o drodze dwóch przyjaciół od ekscesu do minimalizmu. Recenzent z Boston Globe napisał: „Zupełnie jak Henry David Thoreau – tylko, że z wi-fi”.

 

Czego możemy się nauczyć czytając minimalistów? Po pierwsze, losy ich samych oraz podobnie myślących i żyjących ludzi, których opisują pokazują jak indywidualną sprawą jest minimalizm. Nie ma jasnej odpowiedzi na to, gdzie się zaczyna i gdzie kończy. Czy minimalista może mieć szerokopasmowe połącznie z Internetem? Samochód? Zmywarkę? Czy może wykonywać „normalną” pracę? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Nie jest bowiem ważne, jaką drogą dojdzie się do spełnienia, do uchwycenia równowagi między życiem a pracą, ważne, że się na tą drogą weszło. Powtórzmy: trzeba spróbować myśleć nie w kategoriach tego, czego się wyrzekamy, ale tego, co zyskujemy. A zyskujemy dwie rzeczy, które są bezcenne, dwa – jak mawiają managerowie – „aktywa nieodnawialne”: czas i wolność. Znikają obciążenia w postaci stresu, presji, przeciążenia troskami i obowiązkami. Pojawiają się nowe perspektywy osobistego rozwoju, zadbania o bliskich, zdrowie, o własną misję w życiu. Powoli uczymy się też, jak uodpornić się na 3 tys. komunikatów reklamowych, które dziennie spadają na przeciętnego człowieka.

Paradoksalnie jednak, lęki jednego rodzaju zamienia się wtedy na odmienne. Człowiek wytrącony ze swojej roli społecznej i poukładanego życia, nie mający nic oprócz czasu i możliwości, często miewa problemy z samookreśleniem. Jeśli nie jestem senior account managerem – to kim? Jeśli o mojej wartości nie decyduje stan mojego konta – to co? Jeśli nie będę przyciągał uwagi ludzi drogim samochodem – to czym? Ludzie często obawiają się społecznej degradacji. Jak odpowiedzieć na pytanie, czym się zajmujesz, kiedy wypadniesz z korporacyjnej gry? Ryan Nicodemus uważa, że najlepszym wyjściem jest zmienić temat, zredefiniować pytanie: „co jest Twoją pasją?”. W obliczu tego pytania, wielu pewnych siebie managerów albo milknie, albo musi przyznać, że ich pasja nie ma nic wspólnego z ich wykonywanym zawodem. Wtedy staje się jasnym, że choć mogą zarabiać więcej, to minimalista, może pochwalić się wyższą jakością życia.

Minimalizm to zatem sposób myślenia, nie zestaw gotowych wskazówek – choć można oswoić się z nim poprzez zestaw prostych ćwiczeń. Zacząć można od zadania sobie pytania, czy byłbym w stanie żyć, mając pod ręką mniej niż 200 przedmiotów? A może mniej niż 100? Można także odstawić na tydzień telewizją kablową, Internet, samochód, stołowanie się w drogich restauracjach. Można spróbować przypomnieć sobie, co jest naszą prawdziwą pasją, być może uśpioną od czasów wczesnej młodości, być może ośmieszaną przez nas samych (pisarstwo, fotografia, praca z młodzieżą?) i spróbować do niej wrócić. Można zadać sobie pytanie, kiedy ostatnim razem zrobiliśmy coś po raz pierwszy. To jest jakiś początek.

Autor: Marcin Giełzak: Ekspert E!stilo Magazine, absolwent historii i zarządzania na Uniwersytecie Łódzkim,współzałożyciel środowiska WE the CROWD pracującego nad rozwojem polskiego crowdsourcingu i crowdfundingu. Więcej jego tekstów znajdziecie na stronie wethecrowd.pl.


Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress