Magiczne koło

Odpowiedzialność osób wychowujących dzieci jest ogromna. Maleńki człowiek ufa bezgranicznie opiekunowi i kocha go bez oczekiwań. Gdy zostanie skrzywdzony, zaczyna swoje gry o przetrwanie. Wie, co ma zrobić, aby osiągnąć swój cel. Stylu życia, zachowań, sposobu wyrażania radości i złości uczy się od dorosłych lub tych, z którymi przebywa. Nie ma innego nauczyciela w pierwszym okresie życia. Uczymy dzieci szacunku i miłości, nienawiści i zazdrości, zawiści i tolerancji. Im większa więź pomiędzy opiekunami i dziećmi, tym silniejsze zapisy w programach życia. Przebywanie razem nie oznacza bycia razem, rozmawiania, budowania zaufania, empatii. Można mieszkać razem i nie znać potrzeb drugiej osoby, jej wartości i problemów. Można wychowywać dziecko tylko przez nakazy i zakazy, można też tłumaczyć, dlaczego jest tak, a nie inaczej, z jakiego powodu czegoś się zabrania lub coś proponuje. Prosty przykład: dziecku można wyjaśnić, że samochody jeżdżą po ulicach, a ludzie chodzą po chodnikach, aby się nie zderzały. Nie potrzeba tworzyć katastroficznych obrazów wypadku, śmierci czy cierpienia. Dziecko chce wiedzieć: dlaczego? Pytanie „dlaczego?” kierowane do przyszłości pobudza kreatywność. Kierowane do przeszłości zaś, np.: „dlaczego zawsze tak robisz?”, budzi poczucie winy i powinno być zastąpione pytaniami: „z jakiego powodu powtarzasz to zachowanie?, co chcesz osiągnąć?, jaki jest powód takiego postępowania?”.

Uczymy dzieci nie tylko sposobów zachowania się, lecz stosunku do nas samych, do wartości i empatii. Dorośli są autorytetami.

Dzieci dorastają i nagle w wieku nastu lat nie tylko nie słuchają tego, co mówi rodzic, lecz buntują się i krytykują niemal wszystko, co dotychczas akceptowały. Autorytetem stają się rówieśnicy. Jest to bardzo wrażliwy i ważny moment, aby nie stracić kontaktu z młodym człowiekiem – dzieckiem. Ważne są słowa, które dorośli mówią do nastolatka. Jeśli powiemy: „nic nie robisz”, spotkamy się z reakcją zaprzeczenia w różnej formie. Nieprecyzyjny komunikat rodzi sprzeciw, poczucie niezasłużonej negatywnej oceny. Proponuję sprecyzować komunikat: „nie wyrzucasz śmieci, nie posprzątałeś po śniadaniu”, lub zapytać: „jaki jest powód, że nie wyniosłeś śmieci?” itd. W ten sposób można nawiązać rozmowę ze zbuntowanym młodym człowiekiem. Rozmawiajmy. Kontrolna rozmowa typu: – Jak w szkole? – OK, nie jest rozmową. W taki sposób powoli traci się kontakt z dzieckiem.

Nowe pokolenie zawsze dąży do zmiany, do przeczenia temu, co było. Jest to naturalny czynnik rozwoju i postępu. Świadomy dorosły rozumie potrzebę krytykowania wszystkiego, co dotychczas było, i rozmawia z nastolatkiem. Wzajemne więzi należy tworzyć wcześniej i nauczyć się akceptować zmianę w zachowaniu młodzieży. Dla mnie argument dorosłych: „w moim domu tak będzie, bo to mój dom i już”, jest całkowicie niezrozumiały. Z jakiego powodu nastoletni chłopak czy dziewczyna muszą wrócić do domu na godzinę 19, jeśli określą, gdzie i z kim się spotykają, nie mają problemów szkolnych i wywiązują się ze swoich obowiązków? Gdy zakazy są nierealne, po prostu je łamią. Konieczne jest wspólne ustalenie nowych zasad, akceptowanych przez dorosłych i nastoletnie dzieci, oraz wypracowanie form komunikowania się z zapewnieniem, że strony mogą wszystko powiedzieć bez obawy, że zostaną skrytykowane czy wyśmiane. Dorośli powinni zrozumieć, że to, co dla nich w innej sytuacji społeczno- polityczno-gospodarczej się sprawdzało, nie musi być korzystne dla młodego pokolenia. Bezzasadne wydaje się zarzucanie młodym, że tylko siedzą przed komputerem. Oczywiście opiekunowie powinni wiedzieć, co dzieci robią w sieci, ile czasu poświęcają na życie w internecie i czy nie zaniedbują swoich obowiązków, czy zachowują równowagę zdrowego trybu życia. Najlepszym sposobem przekonania młodego człowieka do głoszonych zasad jest stosowanie ich w swoim życiu. Wtedy dorosły staje się wiarygodny i prawdziwy.

Na jednej z sesji usłyszałam taki dialog nastolatków z mamą:
– Nic nie sprzątacie i po całym domu porozrzucane są wasze rzeczy – powiedziała mama.
Odpowiedź była natychmiastowa:
– A ty zostawiasz swoje rzeczy tu i tam…
– Jestem zmęczona.
– My też, posprzątamy, gdy będziemy mieli czas – chórem odpowiedziały dzieciaki.

Po dłuższej dyskusji zostały ustalone zasady do wdrożenia w życie. Wystarczyło porozmawiać, może potrzebny był ktoś z zewnątrz – coach?

Dla nastolatków to czas pierwszych miłości i pożądania, kontaktów seksualnych. Postawa dorosłych wobec tych wyjątkowo istotnych przeżyć dziewcząt i chłopców często decyduje o ich dorosłym życiu intymnym, możliwości zaangażowania się uczuciowego w związku. Jeśli nie można porozmawiać z rodzicami, opiekunami, zawsze można liczyć na rówieśników. Doradzą, bo rozumieją problemy swojego pokolenia. Gorzej, gdy to zagubienie kończy się uzależnieniem. Każde uzależnienie to ucieczka od czegoś, z czym nastolatek sobie nie radzi.

Znam wiele fantastycznych rodzin, w których rodzice z dziećmi mają partnerskie relacje, co sprzyja rozwojowi i umacnianiu więzi. Duża liczba rodzin bez konfliktów zgłasza się na coaching rodzinny, aby lepiej poznać swoje zasoby, zauważyć możliwości ich wykorzystania lub zapobiec problemom w relacjach.

Z biegiem czasu nastolatki dorośleją, nabywają nowych doświadczeń, starają się nie powtarzać tego, czego nie aprobowały w życiu dorosłych. Zmieniają poglądy, zaczynają rozumieć swoich rodziców, nadal zabiegają o ich miłość lub są z nimi w konflikcie. Rozwój samoświadomości i świadomości zmiany daje szansę na porozumienie. Rodzice dorosłych dzieci powinni zrozumieć, że pociechy stają się ich nauczycielami. Zamyka się magiczne koło życia. Dorosłe dzieci powinny przyjąć postawę szacunku dla tych, którzy je wychowywali, dbali o nie w taki sposób, w jaki potrafili. Czy żal, poczucie skrzywdzenia upoważnia do lekceważenia staruszków? Każda niewybaczona sytuacja niszczy emocjonalnie. Nie możemy wypisać się z systemu rodzinnego, jesteśmy w nim, czy chcemy, czy nie. Ustawienia Hellingera, różnie oceniane, dają wgląd w relacje rodzinne, pomagają wybaczyć i zrozumieć.

Na Hawajach wszyscy wiedzą, że kahuna rozpoczyna proces uzdrawiania od pytania: „czy wszystko wszystkim wybaczyłeś?”. To jest jedna z tych decyzji, która zależy tylko od nas samych. Gdy rodzice dorosłych dzieci nie będą traktowali każdej uwagi kierowanej do nich jak krytyki, nie będą myśleli w kategoriach: „Ty będziesz mnie uczyć? Jestem twoim rodzicem!”. Porozumienie międzypokoleniowe wzmocni rodzinę jako system. Jak traktujemy swoje dzieci, tak będziemy traktowani przez nie. Niedawno w parku słyszałam rozmowę dwóch seniorek. Jedna użalała się nad ich wspólną koleżanką, bo jej córka ciągle jest za granicą. Zapewnia mamie warunki materialne i opiekunkę, ale sama nie ma dla niej czasu, nie odwiedza jej, pracuje. Druga pani odpowiedziała: „Dlaczego się dziwisz? Zosia zawsze wyjeżdżała, pracowała na placówkach dyplomatycznych, małą wychowywały opiekunki; zapewniała jej wszystko, tylko nie czas i bliskość”.

Autor: Emilia Żurek, psychoanalityk, coach & mentor, ekspert w międzynarodowych projektach coachingowych. Somatoterapię poznała u twórcy metody dr. Meyera w Strasburgu (ESPSSA). Autorka artykułów, książek, publikuje w magazynie E!stilo. Prowadzi sesje, warsztaty, wczasy specjalistyczne.  www.emiliazurek.com


Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress