JAK SOBIE RADZIĆ Z FAKE NEWS

Papież poparł donalda Trumpa. Szwecja akceptuje szariat jako równoległy system prawny. Kanada zamyka granicę ze stanami zjednoczonymi. Sylvester Stallone nie żyje. co łączy te wszystkie historie? Każda z nich została od początku do końca zamyślona. I w każdy uwierzyły steki tysięcy jak nie miliony ludzi.

Człowiek, który powiedział, że opinie są groźniejsze dla prawdy niż kłamstwa, nigdy nie korzystał z Facebooka. Fałszywe informacje, popularnie nazywane fake news, rozprzestrzeniają się dziś w wirusowym tempie świadomie siejąc zamęt, niszczą reputacje niewinnych ludzi, a nawet – wpływają na wynik wyborów w najpotężniejszym kraju na świecie. Dziś większość ludzi czerpie wiedzę o świecie z mediów społecznościowych. Coraz mniejsza ilość z nas umie odróżnić prawdziwe medium od fikcyjnego, informację od dezinformacji, rzetelne dziennikarstwo od zręcznego clickbaitu.

W takich warunkach nie powinno dziwić, że ludzie zadają sobie pytanie, jak powinniśmy się bronić przed fake news? Widziałem i uczestniczyłem w wielu panelach poświęconych temu problemowi, na uczelniach, w fundacjach, w redakcjach gazet. Właściwie wszystkie kończyły się wnioskiem, że potrzeba nam lepszych mediów. To na pewno bardzo słuszne, ale szczerze mówiąc, mało pomocne. Każdy wolałby zapewne usłyszeć, jak on sam, w swoim codziennym życiu, może poradzić sobie z dezinformacją. Z myślą o tym napisałem ten krótki poradnik, który ma jeden cel: pokazać, jak nie dać się nabrać.

Sprawdź źródło. To niby oczywista rada, ale zdziwisz się, jak wielu ludzi tego nie robi, zwłaszcza jeśli informacja odpowiada ich przekonaniom. Możesz mieć różne zdanie o mediach tradycyjnych, jednym ufać bardziej, innym mniej. Bezwzględnie nie należy ufać stronom o nazwach w rodzaju: niewiarygodne24.info. Jeśli już klikniesz na tego typu witrynę, zobacz, czy wewnątrz tekstu pojawiają się jakiekolwiek źródła. Często strony fake news’owe cytują siebie nawzajem – niewiarygodne24.info powoła się na niebywale.com.pl. Nigdy jednak nie pojawi się tam depesza PAP czy Reutersa.

Sprawdź autora. Czy tekst jest podpisany imieniem i nazwiskiem? Czy jest załączone zdjęcie i biogram? Czy można rzucić okiem na historię wcześniejszych publikacji? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi „nie”, należy nabrać podejrzeń.

Sprawdź inne źródła. Gdyby papież poparł Trumpa czy Sylvester Stallone zmarł ,mówiłyby o tym media na całym świecie. Zanim klikniesz „udostępnij” i sięgniesz po chusteczki zobacz, czy popularne media wspominają o tym. Przejrzyj 2-3 serwisy o różnym profilu ideowym. Jeśli nie będzie tam o tym ani słowa, najwyraźniej wieści o śmierci znanego aktora były przedwczesne.

Polegaj na fact-checkingu. Nikt nie jest ekspertem od wszystkiego. Im bardziej wymyślne fake news, tym większa szansa na to, że możemy paść jego ofiarą. Serwisy fact-checkingowe powstały jednak właśnie po to, aby pomóc Ci odróżnić prawdę od fałszu. Szczerze polecam zajrzeć na Fake News Watch, Snopes albo na krajowe Oko.press czy Demagog.org. Pracują tam ludzie, których zadaniem jest weryfikować informacje w możliwie obiektywny sposób. Nie ma u nich miejsca na komentarz – podają same fakty, ocenę zostawiając Tobie.

Pamiętaj, że forma to też treść. Wielkie litery, krzykliwe nagłówki, nadużywanie sformułowań typu: „ujawniamy”, „podajemy całą prawdę”, „szokujące fakty” – wszystko to stały repertuar autorów fake news.
Sprawdź, jak to trafiło na Twój feed. Przeglądasz swojego Facebooka czy Twittera i nagle widzisz taką „szokującą” wiadomość. Zanim klikniesz – ustal, jak to się stało, że ją widzisz. Polubiłeś tę stronę kiedyś? Odwiedzałeś? Nie?

W takim razie można pod tekstem widać wiele mówiący napis „Sponsorowane”? A może widzisz to, po polubił to ten lekko nawiedzony kolega z czasów liceum, którego udajesz, że nie widzisz, jak mijacie się na ulicy, ale jakoś nie miałaś serce nie przyjąć go do znajomych na Facebooku?
Upewnij się, że nie jesteś częścią problemu. Twórcy fake news są sprytni. Jeden z mechanizmów z których korzystają, polega na tym, że w momencie, gdy klikniesz na spreparowane przez nich treści, trafią one na Twoją tablicę.

W ten sposób Twoi znajomi pomyślą, że Ty dałaś wiarę tej historii i też zaczną klikać, a tym samym – udostępniać. Jeśli więc nieopatrznie otworzysz podejrzaną stronę, sprawdź swoją tablicę. Jak zobaczysz, że znajomy niekoniecznie z gatunku tych nawiedzonych udostępnia dziwne treści, daj mu znać, że coś może być nie tak. Tych kilka krótkich porad oczywiście nie uchroni Cię w zupełności przed fałszywymi informacjami, ale jeśli będziesz się do nich stosować, na pewno utrudnisz ich autorom życie. Do czasu, kiedy rządy, korporacje, uczelnie i aktywiści nie wymyślą, jak sobie z tym problemem radzić, chociaż tyle możemy zrobić.


Marcin Giełzak absolwent historii i zarządzania na uniwersytecie Łódzkim,współzałożyciel środowiska WE the CRoWD pracującego nad rozwojem polskiego crowdsourcingu i crowdfundingu. Więcej jego tekstów znajdziecie na stronie wethecrowd.pl.

Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB Estilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu Estilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress