Dzieckiem jest się tylko raz!

Rodzicielstwo samo w sobie jest często jak kolejka górska – wypełnione wieloma radosnymi i szczęśliwymi wzlotami. Dziecko stawia pierwsze kroki, mówi swoje pierwsze słowa, wiesza plan lekcji na lodówce, pierwszy raz nocuje poza domem, jeździ rowerem, strzela gola w meczu piłkarskim. Jednak są także chwile trudne, a czasem także budzące niepokój upadki (nierzadko dosłowne): pierwsza naprawdę groźna choroba, zakładanie szwów, bardzo złe wyniki w nauce. Rodzicielstwo polega na dawaniu dzieciom tego, czego chcą (wtedy są szczęśliwe i nas kochają!), ale często też naleganiu na coś, czego nie chcą (i wtedy nie są szczęśliwe i nas nie kochają!). Rodzicielstwo nie jest łatwe. To pełnoetatowa praca, która mimo wszystko, mija zbyt szybko. Moje dzieci dorastały w ciągu trzech recesji. Za każdym razem musieliśmy przewartościowywać nasze priorytety, zmienić pewne marzenia i plany oraz dokonywać pewnych trudnych wyborów. Jednak zawsze trzymaliśmy się twardo istotnej, nieekonomicznej, prawdy: „Nasze dzieci będą dziećmi tylko raz, tego nie da się powtórzyć”. Byliśmy zdeterminowani, aby zaspokoić ich potrzeby edukacyjne i rozwojowe; to one były na pierwszym miejscu. Nie zawsze było to proste, a jednak, patrząc wstecz, zrobiłbym to ponownie w ten sam sposób.

„Dzieckiem jest się tylko raz” – to być może często powtarzana fraza, ale nie banał. W zdaniu tym podkreślone są rzadko omawiane fakty dotyczące dzieciństwa właśnie. Dzieci mają różne cele i uczą się inaczej niż dorośli. Dr Maria Montessori (1870-1952) dość zwięźle określiła cel dzieciństwa: stać się dorosłym. Chociaż brzmi on prozaicznie i jest sprawą raczej oczywistą, Montessori rozumie przez ten cel coś znacznie głębszego, jej zdaniem dzieci rozwijając się, dorastając, dają wiele z siebie dorosłym i ich życiu, ubogacając je. Skala tego wpływu jest wprost zadziwiająca. Montessori napisała: „[Nikt] nie mógł przewidzieć, że dzieci kryją w sobie tę żywotną tajemnicę, która umożliwi podniesienie zasłony, jaka okrywa ludzką duszę, że noszą w sobie to coś, co jeśli zostanie odnalezione, pomoże dorosłym rozwiązać zarówno ich indywidualne jak i społeczne problemy.”

Jak to możliwe, że dzieci mają tak wielki wkład w życie dorosłych? Pogląd Montessori był taki: dzieci wywołują i wymagają od dorosłych głębokiej miłości. Rodzice wiedzą o tym i nie mogą nic na to poradzić. Kochamy nasze dzieci bezwarunkowo! Ta miłość wzywa nas do pracy nad sobą i do bycia lepszymi ludźmi. Ta miłość w sposób naturalny wzywa nas też, byśmy robili dla naszych dzieci wszystko, co w naszej mocy. Jedną z dróg jest z pewnością zadbanie o ich edukację. Doświadczenia w uczeniu się, jakie zapewnisz swoim dzieciom mają bezpośredni wpływ, na to jak się będą rozwijać i kim staną się jako dorośli ludzie. Tu naprawdę nie chodzi o treść, tylko o „jak?”. Pytanie „w jaki sposób?” dziecko się uczy jest ważniejsze od tego, czego się uczy. A dzieci uczą się różnie w różnych stadiach rozwojowych – we wczesnym dzieciństwie, na etapie szkoły podstawowej i w trakcie dojrzewania. Podczas każdego z tych okresów dzieci wymagają specyficznych warunków i możliwości nauki, które są zaprojektowane tak, aby zmaksymalizować ich zdolność uczenia się. Kiedy ta potrzeba zostaje zaspokojona i dzieci wiedzą „jak” mają się uczyć, mogą pełniej rozwijać swój potencjał.

Przejrzyjcie prace badawcze, na przykład takie, które wskazują, że zapamiętywanie jako główna metoda edukacyjna zmniejsza u dziecka potencjał uczenia się. Nauka tego jak siedzieć prosto w ławce i wykonywanie zadań w pozycji siedzącej nie są celem dzieciństwa. Jeśli naprawdę chcesz, aby Twoje dzieci nauczyły się myśleć i to myśleć dobrze, to trzeba je najpierw nauczyć umiejętności myślenia. Rodzice nie mogą przyjmować po prostu, że wszystkie szkoły uczą dzieci poszczególnych, lecz powiązanych ze sobą umiejętności myślenia, takich jak: koncentracja, samodyscyplina, wytrwałość, samodzielność, kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów, efektywna praca w grupie. W XXI wieku są to niezbędne w miejscu pracy umiejętności. Wszystkie one są częścią systemu montessoriańskiego, a badania naukowe potwierdzają, że dzieci uczęszczające do szkół Montessori mają wyższe osiągnięcia.

>Dlaczego? Ponieważ głównym celem wychowawców Montessori jest maksymalizacja potencjału uczenia się każdego dziecka. Cel ten różni się znacznie od przygotowywania dzieci do nakazanych testów. Według dzisiejszych myślicieli, te szkoły, które znamy, czyli szkoły przeprowadzające testy, są po prostu przestarzałe! Jeśli chcemy się czegokolwiek dowiedzieć wystarczy skorzystać ze sztucznej inteligencji, która dostępna jest w naszych urządzeniach; na przykład przez: nawigatora wiedzy Siri, wyszukiwarkę Google, lekcje Khan Academy, i wiele więcej. Sprawiają one, że proces uczenia może naprawdę trwać 24/7/365. Te i inne technologie mogą zaburzać rolę nauczyciela, a już z pewnością nie ma powodu, żeby sądzić, że osoba wykształcona to ta, która potrafi dobrze wszystko zapamiętać. Informacja jest obecnie na wyciągnięcie ręki – kliknięciem lub przesunięciem palcem.

Pytania zadawane przez liderów merytorycznych skupiają się na takim problemie: biorąc pod uwagę ciągłe, globalne i daleko idące zmiany, co będzie stanowiło i składało się na “podstawowe” wykształcenie? Jak trwały jest stopień naukowy, skoro to czego dowiedział się student na pierwszym roku, w momencie zakończenia studiów jest już nieaktualne. W związku z tym, pytają też, czy koszt i / lub dług związany z osiągnięciem stopnia naukowego, w tradycyjnym rozumieniu, jest naprawdę konieczny? Ja jednak chciałbym prosić tych liderów, by zrobili sobie chwilę przerwy, aby pomyśleli o tym, co to znaczy być dzieckiem, a nie dorosłym, wykształconym człowiekiem. To rzeczywiście trudne do zrobienia, z tego względu, że nie mamy już systemów mózgowych dzieci. Nawet nasze najlepsze i najpiękniejsze wspomnienia nie są tymi z naszego dzieciństwa. Nie dlatego, że zapomnieliśmy, ale pamiętamy je właśnie teraz, jako dorośli. Kiedy przypominamy sobie i interpretujemy to, co kiedyś się z nami stało, robimy to posiadając umiejętności i możliwości dorosłych, więc wspomnienia te są już przetworzone.

Jak pisałem wcześniej, na początku trzeba zdać sobie sprawę, że każde dziecko jest wartościową i unikalną istotą. Nie ma dwojga dzieci, które uczyłyby się w ten sam sposób. Najlepiej wiedzą o tym rodzice więcej niż jednego dziecka. Każde dziecko posiada wyjątkowe umiejętności i potencjał, pozwalające mu stać się tym kimś, kim przeznaczone mu jest zostać. Oświadczając, że każde dziecko ma nadzwyczajne możliwości głosimy, że każde dziecko ma talent. Nie ma dwóch dzieci uczących się i dojrzewających tak samo, w tym samym czasie. Dr Maria Montessori (1870-1952), rozumiała indywidualność każdego dziecka jako „tajemnicę dzieciństwa”. Pisała: „Ten sekret, jaki dzieci posiadają nie jest aż tak bardzo tajemniczy. To jest zasada ich własnego rozwoju, której nie są one w stanie komukolwiek wytłumaczyć.”

Kierunek procesu edukacji powinien być kształtowany przez indywidualność każdego dziecka. Takie zobowiązanie jest zgoła inne niż to, co wielu z nas pamięta z własnej szkoły. Każdy z nas może opowiedzieć pewnie podobną historię – paraliżujące siedzenie w ławce, godzina po godzinie, wytrzymywanie wywodów nauczyciela, instrukcje przekazywane całej klasie. Zamiast głębokiego rozumienia, była nauka na pamięć. Wyciągaliśmy te same książki, otwieraliśmy na tej samej stronie i zaczynało się omawianie pierwszego problemu. Nie my ustalaliśmy program nauczania, czy choćby plan dnia, to było poza naszą kontrolą. Prawdziwych wyborów pozostawiano nam naprawdę niewiele. Mieliśmy ograniczone doświadczenia w identyfikacji i realizacji osobistych zainteresowań. Wreszcie, kiedy następowała upragniona przerwa w lekcjach byliśmy wybuchowi i chaotyczni. Dawaliśmy ujście naszym frustracjom, nierzadko w bezpardonowy sposób, obrzucając się nawzajem wyzwiskami bądź sarkastycznymi odzywkami (dzisiaj takie zachowanie nazywane jest często zastraszaniem). Przywołani do porządku, stawaliśmy w parach i szliśmy z powrotem do ograniczających swobodę ruchu ławek, skazani na kolejną godzinę biernego uczenia się. Nasi nauczyciele mówili, a my uczyliśmy się właściwie powstrzymywać naszą ciekawość. Tak naprawdę uczyliśmy się ukrywać samych siebie, swoją osobowość.

Inaczej dzieje się, gdy dzieci są szanowane i traktowane jako osoby o wyjątkowych zdolnościach i potencjale, rozwijają wtedy pewność siebie, poczucie własnej wartości, naturalnie się wspomagają i współpracują z innymi. Dlatego możemy powiedzieć, że dzieci mają się najlepiej i odnoszą sukcesy, kiedy rozpoznamy, zaakceptujemy i pielęgnujemy istotę tego, kim są. Dzieci kwitną w atmosferze miłości, zresztą dorośli też. Zdolności i potencjał uwidaczniają się za każdym razem, jak dziecko dokonuje niezależnego wyboru. Te samodzielne wybory ujawniają ich indywidualne potrzeby, zaciekawienie, zainteresowania i motywacje. To z kolei wymaga przygotowania takich środowisk do nauki, w których ich aktywności będą dopasowane do etapu rozwojowego, gdzie będą takie wybory podejmować i przewidywać konsekwencje.

Nauczyciele Montessori są szkoleni w celu uważnej obserwacji tego, co dzieci wybierają, a także, co robią z pomocami dydaktycznymi. Dzieci w naturalny sposób badają przedmioty, używając ich na okrągło, dzięki temu rozwijają swoje układy mózgowe i połączenia neurologiczne. Dzieci potrzebują powtórzeń, ponieważ rozwój neurologiczny wymaga czasu. Badanie tych materiałów przez dzieci, zadawane przez nich pytania, są indykatorem ich podejścia i stylu nauki. To dociekanie prowadzi je do głębokiego zrozumienia…

CAŁOŚĆ ARTYKUŁU W NUMERZE MAGAZYN ESTILO NR 1/2016, DO KUPIENIA TUTAJ


Autor: Dr. Paul Epstein. Międzynarodowy ekspert, konsultant i wykładowca w dziedzinie edukacji. Specjalizuje się w systemie Montessori. Posiada doktorat z antropologii kultury. Dyrektor Zespołu Szkół Montessori w Rochester, Minnesota, USA. Opublikował dziesiątki artykułów na temat Montessori, a także wydał książkę „Z notatek obserwatora, Montessori w praktyce”. Regularnie występuje ze swoimi wykładami na konferencjach w USA, Kanadzie, UK, Polsce, Szwecji, Rosji, Brazylii, Japonii, Chinach i innych krajach. Jego wykłady są niezwykle interesujące, mają w sobie magiczną moc docierania do sedna problemów oraz inspirowania do zmiany sposobu myślenia. Pasją Paula jest obserwacja w jaki sposób dzieci i dorośli zdobywają wiedzę w każdej dziedzinie życia. Ciągle poszukuje rozwiązań i wiedzy na temat tego, jak system edukacji może wesprzeć albo zniszczyć naturalną potrzebę i łatwość uczenia się.

Więcej artykułów przeczytacie w wersji drukowanej magazynu, do kupienia w naszym sklepie internetowym, zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress