Nie szukam Słów poprawnych lecz prawdziwych – wywiad z Dagmarą Skalską

Byli osiem lat małżeństwem i kochali się jak szaleńcy o czym wiedzą wszyscy, którzy spotkali się z nimi w ramach warsztatów Projektu Egoistka. Uwielbiani za swą niepokorność, autentyczność i radość życia. Zorganizowali cztery ogólnopolskie kampanie społeczne uczące kobiety pozytywnego egoizmu, dotarli do 300 000 Polek, bezpośrednio spotkali się 10 tysiącami kobiet w ramach warsztatów. Stworzyli społeczność pozytywnych egoistek, która liczy ponad 50 tysięcy osób. Pracowali z ciałem, umysłem, sercem i duchem. Przez pięć lat inspirowali do życia autentycznego, do odkrywania własnego potencjału i urzeczywistnienia go. Nie uciekali przed trudnymi pytaniami, nawet wtedy gdy stanęli w obliczu śmiertelnej choroby, nadal byli samodzielni w swych wyborach. Pozwolili by doświadczenie choroby i śmierci wzmocniło ich wewnętrznie. W lutym 2015 roku Tomek zmarł w wieku 41 lat na raka. Dagmara wciąż kontynuuje ich wspólne dzieło – Projekt Egoistkę , o jego powodzeniu rozmawia Krzysztof Mencel.

Dagmaro, zbudowałaś niezwykłą społeczność liczącą grubo ponad 100 tys osób, które pragną podążać drogą pozytywnej egoistki.  Choć pewnie mówiłaś o tym wielokrotnie – zacznij proszę od wyjaśnienia jaka jest historia i idea tej oryginalnej nazwy.

Historia Projektu Egoistka zaczęła się 10 lat temu. Pamiętam chwilę kiedy to się stało! Siedzieliśmy z moim mężem Tomkiem na kanapie w salonie, piliśmy herbatę i przeglądaliśmy czasopismo psychologiczne w którym natknęliśmy się na artykuł o egoizmie. Pewna psycholog wypowiedziała się, że: „egoizm jest nadmierną miłością własną”. Tomek był filozofem – od razu zaczął przyglądać się tej definicji. Pomyśleliśmy wtedy: „Czy miłość jest czymś czego może być za dużo w świecie? Kto miałby ustalać granicę ile miłości jest właściwe? Czy naprawdę cierpimy z nadmiaru miłości czy raczej z jej niedomiaru?” Od tamtej chwili przez następne lata wspólnego życia zagłębialiśmy się w to zagadnienie.
 
Odkryliście coś ciekawego?

Odkryliśmy. Choć prawdę mówiąc wróciliśmy do mądrości, która jest znana od tysięcy lat a jej korzenie znajdziesz  w wielkich tradycjach filozoficzno-duchowych. Chrześcijanie usłyszą: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, buddyści mówią o nieograniczonym potencjale, który jest w nas – naszym umyśle. Dzielenie się z innymi zaczyna się od budowania wewnętrznego nadmiaru w sobie. Trzeba najpierw siebie poznać, pokochać, zaakceptować, a wtedy możemy podzielić się z innymi tym samym. Pomyśl logicznie – to proste! Jeśli nie potrafisz kochać siebie, skąd będziesz wiedział, jak obdarzyć miłością innych? Jeśli sam siebie krzywdzisz, pomniejszasz, udajesz kogoś kim nie jesteś, wciąż wkładasz maski, będziesz widział w ten sam sposób innych ludzi, będziesz ich traktował tak jak siebie traktujesz. Przecież nie znasz nic innego… To jak postrzegamy innych jest wynikiem naszego stanu umysłu. Wystarczy przypomnieć sobie chwilę gdy byliśmy zakochani. Jak wtedy się zachowywaliśmy? Jak widzieliśmy świat, innych ludzi. Co robiliśmy? A teraz porównajmy to ze stanem umysłu, w którym czuliśmy się sfrustrowani, gniewni, zazdrośni lub niezadowoleni z życia. Różnica jest wyraźna.
 


 
Jak ta obserwacja przełożyła się na waszą filozofię i życie?

Poczuliśmy, że osoba, która kocha siebie jest stabilna i pewna. Jest rozluźniona, akceptuje swoje właściwości i swoje doświadczenia. Dzisiaj, po latach pracy z ludźmi mogę stwierdzić, że zdecydowanie większość naszych problemów bierze się z braku miłości do siebie. Ponieważ siebie nie kochamy, nie jesteśmy z sobą pogodzeni, wciąż walczymy i wypieramy fragmenty swojej osobowości. Budujemy fałszywy obraz swojej osoby nie tylko przed innymi, lecz także przed sobą samym. To w wyraźny sposób wpływa na nasze relacje z otoczeniem. Zamiast nazywać rzeczy jakimi są, mówimy to co „wypada” powiedzieć. Zwróć uwagę, że prawdziwa, autentyczna informacja zwrotna jest dzisiaj na wagę złota. Poszukujemy w kolorowych magazynach porad jak poprawnie wglądać, dobrze się wypowiadać, skutecznie się zachowywać, a nawet jak należy budować relacje, rozstawać się i kochać. Jesteśmy sterowani zewnętrznie.
 
Pojawia się intrygujące pytanie „kto nami steruje?”

Też je sobie zadałam. Steruje nami potrzeba akceptacji, uznania, podziwu. Chcemy wpasować się w ramy, schematy, normy. To nas blokuje! Boimy się zrobić krok, spróbować, bo nie wiadomo czy spełnimy kryteria, czy nie popełnimy błędu. Przecież prawda jest taka, że każdy z nas posiada swoją „ciemną stronę”, wstydliwe historie w pamięci, doświadczenia z których nie jest dumny, ma na swoim koncie chwile słabości, zaliczył spalony omlet i wygotowaną zupę, ma dziurawą skarpetę  w szufladzie, ma wspomnienia w których był żałośnie dramatyczny, ale też gdy był heroiczny. Dzisiaj z dużą podejrzliwością podchodzę do tego co niezmienne, sztywne, idealne. Ponieważ życie jest przepływem i zmianą zmieniamy się my, nasze poglądy i przekonania, nasze związki, nasze warunki – to znak, że się rozwijamy i że żyjemy! Gdy jesteśmy autentyczni odkrywamy swoją wielobarwność. Wiesz, dzisiaj szkoda mi czasu na poprawność, za dużo granic przesunęłam w swoim życiu, by jeszcze wierzyć w to, że istnieją jakieś normy.
 
O jakich granicach mówisz? W swoim manifeście piszesz: „Nie stawiam granic, pociąga mnie to co osłaniają”?

Na początku rozmowy wspominałam o tym, że wspólnie  z moim mężem zaczęliśmy rozwijać filozofię pozytywnego egoizmu. Tak było przez osiem lat. Połączyła nas wielka miłość, pasja do poszukiwania prawdy, chęć dzielenia się odkryciami ze światem. Dwa lata temu Tomek zmarł nagle na raka  w wieku 41 lat. Zostałam sama, bez domu, firmy i ukochanego. Tydzień po moich 27 urodzinach stałam się wdową, a życie skonfrontowało mnie z najtrudniejszym lękiem: lękiem o życie. Wtedy stanęłam przed ekstremalnym wyzwaniem podniesienia się z tego upadku i odkrycia sensu życia na nowo. Wcześniej była nim miłość do Tomka i nasz związek. To jak postanowiłam przeżyć żałobę okazało się ciężkostrawne dla wielu ludzi. Przesunęłam granicę…
 


Całość wywiadu przeczytacie w najnowszym numerze Magazynu E!stilo. W wersji drukowanej do kupienia w Empiku i salonikach Kolportera, do kupienia również w naszym sklepie internetowym. Zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt