Iliana Ramirez & Mateusz Grzesiak – „my” jest ważniejsze niż „ja”

Dr Iliana Ramirez – z pochodzenia Meksykanka, urodzona w rodzinie z tradycjami curanderos. Z wykształcenia chemik farmakobiolog. Jej zainteresowania zawodowe dotyczą funkcjonowania mózgu w obszarach medycyny tradycyjnej, praktykowanej od wieków w różnych kulturach, m.in. meksykańskiej, hinduskiej i chińskiej, oraz ich praktycznego zastosowania w życiu osobistym oraz zawodowym człowieka z kultur Zachodu. Z tego zakresu pisze książki i prowadzi autorskie warsztaty w Polsce i za granicą. (www.ilianaramirez.com )

Dr Mateusz Grzesiak – doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu, wykładowca. Szkoli międzynarodowo od blisko 15 lat w 7 językach. Autor 14 książek oraz publikacji prasowych i naukowych. najbardziej rozpoznawany w Polsce psycholog i konsultant – pracuje m.in. z zarządami firm, kadrą menedżerską, przedsiębiorcami oraz setkami tysięcy osób z całego świata. (www.mateuszgrzesiak.com)


Historia waszego poznania to być może dobry początek filmu. Jak to się stało, że zaczęliście być razem? Jak się rozwijał Wasz związek?

Mateusz: Poznaliśmy się w Mexico City w 2008 roku podczas jednego ze szkoleń, gdy mój kursant poprosił mnie, żebym zaprezentował mu, jak stosuję w praktyce techniki komunikacyjne, o których uczę. Podszedłem więc do pewnej pięknej kobiety i zaczęliśmy rozmawiać. To była Iliana. Spotkaliśmy się potem. Raz, drugi, trzeci i… zakochaliśmy się w sobie. Musiałem jednak wrócić do swojego życia w Polsce, a Iliana do pracy na uczelni. Przez tydzień myślałem o tym, co robić dalej. W końcu pozamykałem wszystkie sprawy, jakie miałem. Zadzwoniłem do niej i zapytałem, czy chce ze mną spędzić resztę życia. To nie był łatwy czas dla nas obojga. Każde zdecydowało się zrezygnować w imię miłości z siebie dla czegoś większego – dla nas. Nauczyliśmy się porzucać własne, rzekomo najważniejsze plany, w imię czegoś, co później dawało i tak nieporównywalnie więcej. Nasz związek przechodził różne fazy. Uczyliśmy się siebie. Rozwijaliśmy się oboje. Gdy po zauroczeniu przyszły konflikty, wynikające z różnic kulturowych, byliśmy cierpliwi. Wspieraliśmy się nawzajem i pracowaliśmy wspólnie nad naszą relacją, żeby stworzyć adekwatne modele, które do dziś sprawnie funkcjonują i pozwalają nam budować siebie.

Czy to jest trudne, aby połączyć w jednym domu polską ułańską fantazję i gorącą meksykańską krew? Jak dajecie radę? A może to tylko stereotypy, że charaktery narodowości aż tak się różnią?

Mateusz: Polacy i Meksykanie to dwa narody, które różnią się diametralnie. Zarówno jeśli chodzi o sposób komunikacji, jak również modele rodziny, związku, wychowania dzieci, spędza
nia wolnego czasu. Od dziesięciu lat, kiedy jesteśmy razem, wprowadzamy nasze własne modele i strategie, tworzymy nowe, łączymy to, co najlepsze z obu kultur.

Iliana: Meksykanie są bardzo otwarci, radośni i bezpośredni, Polacy natomiast bardziej zachowawczy, zwłaszcza w wyrażaniu swoich uczuć. Potrzebują powodu do rozmowy, w przeciwieństwie do mieszkańców Meksyku. Na początku mieszkania w Polsce trudno mi było się do tego przyzwyczaić.

Opowiedzcie trochę o swojej codzienności. Jak wygląda typowy dzień w Waszej rodzinie? Kto, co robi, jak się dogadujecie i dlaczego właśnie tak…

Mateusz: Ja wstaję wcześnie rano, kiedy Iliana jeszcze śpi. Potem mam trening – jiu-jitsu i zapasy. Po ćwiczeniach jadę do pracy.

Iliana: Po wstaniu z łóżka budzę Adrianę. Razem jemy śniadanie, potem córka ma lekcje, a ja w tym czasie ćwiczę, medytuję, pracuję i czytam. Gdy Mateusz wraca, spędzamy czas razem. Bawimy się z Adrianą. Chodzimy na randki. Teraz do naszych codziennych obowiązków doszły jeszcze spacery z psem. Ale zawsze, mimo tego, że oboje jesteśmy aktywni zawodowo, znajdujemy czas dla córki oraz chwile, żeby dawać sobie nawzajem oddech, swoją przestrzeń. W naszym związku dobra komunikacja to podstawa. Dogadujemy się, bo mamy wspólną wizję i wartości. Bo MY jest ważniejsze niż JA.

Czy uważacie siebie jeszcze za „normalną” rodzinę? Czy też fakt, że Mateusz jest już znanym publicznie człowiekiem – ostatecznie praktycznie stworzyłeś w Polsce rynek rozwoju osobistego – wpływa mocno na Wasze życie? Jak oddzielacie życie prywatne od zawodowego?

Mateusz: Jesteśmy jak najbardziej normalną rodziną, ale też myślimy bardzo niestandardowo. Oboje pracujemy międzynarodowo. Adriana uczy się w domu. Kreujemy nasze życia, tworzymy siebie, działamy w służbie wizji. Dużo podróżujemy we trójkę. To, że jesteśmy rozpoznawalni, wpływa na nas pozytywnie. Coraz częściej spotykamy się z sytuacjami, gdy ludzie okazują nam wdzięczność za wykonywaną pracę, podchodzą do nas, dzielą się swoimi historiami i są dla nas bardzo mili. Dzięki temu jesteśmy bardziej świadomi i obecni, będąc w miejscach publicznych. Natomiast życie prywatne dzieje się w domu za zamkniętymi drzwiami. Tutaj jest nasza strefa bezpieczeństwa. Tu jest czas tylko dla nas.

Wasz związek stanowi inspirację dla innych. W mediach często określani jesteście mianem „power couple”. Czy ta „odpowiedzialność” wpływa w jakiś sposób na Waszą relację? 

Mateusz: Lubimy to określenie. To nie tylko miłe wyróżnienie, ale też jak powiedziałeś odpowiedzialność. Każde nowe narzędzie testujemy najpierw na sobie, żeby potem móc dzielić się nim z innymi. Mamy swoje zasady i ideały, za którymi podążamy w życiu. Oboje zbudowaliśmy sobie silny kręgosłup moralny i nasze wartości przekazujemy potrzebna obojgu partnerom w każdym związku. Każde z nas ma również własne techniki medytacji, które praktykuje według swojego planu dnia oraz potrzeb. I jeszcze kuchnia. Uwielbiam guacamole mojej żony i tacos, ale szanujemy nasze własne przyzwyczajenia kulinarne. Najważniejsze to, żeby pozwolić drugiej osobie na swobodę, zwłaszcza w kuchni (śmiech)…

(…)

Jakie wartości przekazujecie lub chcielibyście pokazać jako ważne dla swojej córki?

Mateusz: Adriana to bardzo mądre dziecko, które mimo swoich siedmiu lat, wiele rozumie. Jest otwarta na świat i dlatego uczymy ją, czym jest wolność, humanizm, holizm, radość i efektywność.

Iliana: To ważne, żeby dziecko miało zarówno wsparcie ze strony rodziców w realizowaniu siebie jako indywidualnej jednostki, jak również poznało wartości zgodnie, z którymi żyją jego rodzice.

Jaki świat chcielibyście zostawić dla swojej córki i kolejnych pokoleń? Co trzeba by w nim zmienić na lepsze? A może wszystko jest z tym światem w porządku?

Mateusz: Żeby móc zmieniać świat na lepszy, najpierw trzeba się go nauczyć, a więc zaakceptować taki, jakim jest. Tym, co moim zdaniem wymaga zmian, jest system nauczania. Edukacja miękka w szkołach publicznych, która dziś praktycznie nie istnieje, powinna być dostępna dla każdego. Chcielibyśmy też łączyć świat duchowy i biznesowy z nauką, nadać mu interdyscyplinarny charakter i wyposażyć ludzi w narzędzia rozwiązujące problemy osobiste i zawodowe.

  

(zdjęcia z profilu FB Dr Mateusz Grzesiak)

Czy macie jakąś wspólną misję jako rodzina?

Iliana: Chcemy cały czas się rozwijać, pracować nad naszym związkiem i relacjami z córką, kochać się i uświadamiać innych, że miłość to praca. Niezwykle ciężka, niekończąca się i piękna praca, która daje niesamowite owoce…


Całość wywiadu przeczytacie w najnowszym numerze Magazynu E!stilo. W wersji drukowanej do kupienia w Empiku i salonikach Kolportera, do kupienia również w naszym sklepie internetowym. Zapraszamy również na FB E!stilo gdzie znajdziecie więcej informacji na temat Ekologicznego Magazynu E!stilo Magazine oraz zdrowego i naturalnego sposobu życia

Recent Posts
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text. captcha txt
alergia_estiloalergia_estilo